poniedziałek, 28 kwietnia 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
Od Autora
Jesli macie jakies pomysly, jak urozmaicic watahe, to czekam na propozycje
(wysylajcie na poczte -Victoria-).
Przypominam o pisaniu opowiadan !!! Do konca miesiaca jesli ktos nie napisze nic zostaje automatycznie wydalony z watahy (chyba, ze naprawde nie mial czasu to prosze do mnie wczesniej napisac).
Przepraszam, ze pisze z takimi bledami ortograficznymi ale mam pod reka tylko szwedzka klawiature.
(wysylajcie na poczte -Victoria-).
Przypominam o pisaniu opowiadan !!! Do konca miesiaca jesli ktos nie napisze nic zostaje automatycznie wydalony z watahy (chyba, ze naprawde nie mial czasu to prosze do mnie wczesniej napisac).
Przepraszam, ze pisze z takimi bledami ortograficznymi ale mam pod reka tylko szwedzka klawiature.
piątek, 25 kwietnia 2014
środa, 23 kwietnia 2014
Od Courage
Podróż do
piekieł ( część I)
Pewnej nocy
nie mogłem zasnąć , więc postanowiłem ,że pójdę
się przejść
po lesie . [...] Ujrzałem moją siostrę .
-Jak się tu
znalazłaś ?!
Nic nie
odpowiedziała, pobiegła dalej , a ja za nią ...
Wiedziałem
, że tu już kończy się terytorium
ale pokusa
była silniejsza.
Nagle
znikła ... rozejrzałem się , nigdzie jej nie było lecz czuć
było jej zapach .
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
Od Autora
Witajcie z powrotem !
Przepraszam, że tak długo to trwało ale miałam ręce pełne roboty.
Postaram się umieścić wszystkie zaległe opowiadania i dodać nowych członków.
Przepraszam, że tak długo to trwało ale miałam ręce pełne roboty.
Postaram się umieścić wszystkie zaległe opowiadania i dodać nowych członków.
wtorek, 4 lutego 2014
Od Autora
Z powodu nauki i wielu sprawdzianów zawieszam działalność na czas nieokreślony.
Bardzo przepraszam.
Od Katrin cd. Vane
Obudziłam się w jaskini, lecz nie tej do
której widoku przywykłam, ta była "obca". Podniosłam głowę. W pewnym
momencie dotarł do mnie orzeźwiający zapach mokrej ziemi i szum
padającego deszczu. Przy wejściu siedział Vane. Kiedy wstałam, poczułam
okropne kłucie na karku. Jęknęłam z bólu, lecz zrobiłam to na tyle
cicho, że Vane tego nie usłyszał. Podeszłam i usiadłam obok niego.
- Jak się czujesz? - spytał w pewnej chwili chłodno, jakby od niechcenia wciąż patrząc się w przestrzeń. - Dobrze... - odpowiedziałam cicho - A ty? Po tym pytaniu Vane odwrócił się w moją stronę, natychmiast dostrzegłam zakrwawioną klatkę piersiową. Wytrzeszczyłam oczy. Właściwie nie chciałam tego zrobić, ale to stało się samoistnie. - Nie najgorzej, dzięki za troskę - powiedział oschle. Przez chwilę popatrzyłam na zachmurzone niebo, a potem znów na Vane'a. - Słońce zaszło, możesz spokojnie wrócić do watahy. Lolita opatrzy twą ranę... - A ty? - spytał patrząc się na mnie swym zabójczym wzrokiem. - Ja muszę jeszcze sprawdzić resztę terenu. Kto wie może ten wilk nie był sam.
<Vane?>
|
||
sobota, 1 lutego 2014
Od Vane'a cd. Katrin
Warczałem coraz głośniej, a krąg się zacieśniał.
- Katrin, wytrzymaj jeszcze chwilę.- powiedziałem i wyskoczyłem poza krąg. Szary wilk nadal śmiał się głośno. Siedział tyłem, więc rzuciłem się na niego. Obrucił się, gryzący mnie w klatkę piersiową. Wdepnąłem z całą siłą w jego pysk, wyciągając pazury, które wbiły się w jego oczy i nos. Krąg zgasł. Nagle wilk odepchnął mnie i rzucił się na Katrin. Wgryzł się w jej kark i stużka krwi popłynęła po jej futrze. Skoczyłem na wilka i gryząc go w plecy i odrzucając kilka metrów za mnie a potem podleciałem do niego i zagryzłem a dla pewności skręciłem mu kark. Odwróciłem się. Katrin leżała na ziemi ciężko oddychając. Podbiegłem do niej.
- Zab...
- Tak zabiłem go. Musimy dostać się do jaskiń.
- A.... sło...ńce?- wydukała i straciła przytomność.
(Katrin?)
- Katrin, wytrzymaj jeszcze chwilę.- powiedziałem i wyskoczyłem poza krąg. Szary wilk nadal śmiał się głośno. Siedział tyłem, więc rzuciłem się na niego. Obrucił się, gryzący mnie w klatkę piersiową. Wdepnąłem z całą siłą w jego pysk, wyciągając pazury, które wbiły się w jego oczy i nos. Krąg zgasł. Nagle wilk odepchnął mnie i rzucił się na Katrin. Wgryzł się w jej kark i stużka krwi popłynęła po jej futrze. Skoczyłem na wilka i gryząc go w plecy i odrzucając kilka metrów za mnie a potem podleciałem do niego i zagryzłem a dla pewności skręciłem mu kark. Odwróciłem się. Katrin leżała na ziemi ciężko oddychając. Podbiegłem do niej.
- Zab...
- Tak zabiłem go. Musimy dostać się do jaskiń.
- A.... sło...ńce?- wydukała i straciła przytomność.
(Katrin?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)