niedziela, 27 kwietnia 2014

Od Autora

Jesli macie jakies pomysly, jak urozmaicic watahe, to czekam na propozycje
(wysylajcie na poczte -Victoria-).

Przypominam o pisaniu opowiadan !!! Do konca miesiaca jesli ktos nie napisze nic zostaje automatycznie wydalony z watahy (chyba, ze naprawde nie mial czasu to prosze do mnie wczesniej napisac).

Przepraszam, ze pisze z takimi bledami ortograficznymi ale mam pod reka tylko szwedzka klawiature.

środa, 23 kwietnia 2014

Nowy członek: Shan

Od Courage

Podróż do piekieł ( część I)

Pewnej nocy nie mogłem zasnąć , więc postanowiłem ,że pójdę
się przejść po lesie . [...] Ujrzałem moją siostrę .
-Jak się tu znalazłaś ?!
Nic nie odpowiedziała, pobiegła dalej , a ja za nią ...
Wiedziałem , że tu już kończy się terytorium
ale pokusa była silniejsza.
Nagle znikła ... rozejrzałem się , nigdzie jej nie było lecz czuć

było jej zapach .

piątek, 18 kwietnia 2014

Od Autora

Witajcie z powrotem !
Przepraszam, że tak długo to trwało ale miałam ręce pełne roboty.
Postaram się umieścić wszystkie zaległe opowiadania i dodać nowych członków.

wtorek, 4 lutego 2014

Od Autora

Z powodu nauki i wielu sprawdzianów zawieszam działalność na czas nieokreślony.
Bardzo przepraszam.

Od Katrin cd. Vane


Obudziłam się w jaskini, lecz nie tej do której widoku przywykłam, ta była "obca". Podniosłam głowę. W pewnym momencie dotarł do mnie orzeźwiający zapach mokrej ziemi i szum padającego deszczu. Przy wejściu siedział Vane. Kiedy wstałam, poczułam okropne kłucie na karku. Jęknęłam z bólu, lecz zrobiłam to na tyle cicho, że Vane tego nie usłyszał. Podeszłam i usiadłam obok niego.
- Jak się czujesz? - spytał w pewnej chwili chłodno, jakby od niechcenia wciąż patrząc się w przestrzeń.
- Dobrze... - odpowiedziałam cicho - A ty?
Po tym pytaniu Vane odwrócił się w moją stronę, natychmiast dostrzegłam zakrwawioną klatkę piersiową. Wytrzeszczyłam oczy. Właściwie nie chciałam tego zrobić, ale to stało się samoistnie.
- Nie najgorzej, dzięki za troskę - powiedział oschle.
Przez chwilę popatrzyłam na zachmurzone niebo, a potem znów na Vane'a.
- Słońce zaszło, możesz spokojnie wrócić do watahy. Lolita opatrzy twą ranę...
- A ty? - spytał patrząc się na mnie swym zabójczym wzrokiem.
- Ja muszę jeszcze sprawdzić resztę terenu. Kto wie może ten wilk nie był sam.
 
 
                                                                    <Vane?>



sobota, 1 lutego 2014

Od Vane'a cd. Katrin

Warczałem coraz głośniej, a krąg się zacieśniał.
- Katrin, wytrzymaj jeszcze chwilę.- powiedziałem i wyskoczyłem poza krąg. Szary wilk nadal śmiał się głośno. Siedział tyłem, więc rzuciłem się na niego. Obrucił się, gryzący mnie w klatkę piersiową. Wdepnąłem z całą siłą w jego pysk, wyciągając pazury, które wbiły się w jego oczy i nos. Krąg zgasł. Nagle wilk odepchnął mnie i rzucił się na Katrin. Wgryzł się w jej kark i stużka krwi popłynęła po jej futrze. Skoczyłem na wilka i gryząc go w plecy i odrzucając kilka metrów za mnie a potem podleciałem do niego i zagryzłem a dla pewności skręciłem mu kark. Odwróciłem się. Katrin leżała na ziemi ciężko oddychając. Podbiegłem do niej.
- Zab...
- Tak zabiłem go. Musimy dostać się do jaskiń.
- A.... sło...ńce?- wydukała i straciła przytomność.

(Katrin?)